Sukienki na studniówkę
Bal maturalny, poza samą maturą rzecz jasna, jest jednym z najważniejszych jeśli nie najważniejszym wydarzeniem w życiu młodego, aczkolwiek dorastającego już człowieka. Nic więc dziwnego, że z roku na rok maturzyści coraz większą wagę przywiązują do swojego wyglądu w ten niepowtarzalny dzień. Okazja wspaniała, by pokazać swoje nowe oblicze – tak różne od stylu szkolnego, zwłaszcza, gdy do tej pory ciążył na nas obowiązek noszenia szkolnych mundurków.
Sukienki studniówkowe właściwie niczym szczególnym nie różnią się od innych, chociażby od sukienek weselnych. Ba! Dosyć często dziewczyny decydują się na powtórne założenie kreacji, która kiedyś doskonale sprawdziła się na weselu kuzyna i występują w niej na swoim balu. Tym bardziej, że moda nieustannie się zmienia, ulega licznym transformacjom. To, co jeszcze nie tak dawno uchodziło za coś „passe”, teraz jest strzałem w dziesiątkę, świadczy o dobrym guście i podążaniu za światowymi trendami.
Na studniówkach powoli odchodzi się od prezentacji własnej osoby w odsłonie „eleganckiej, wytwornej damy”, kładąc nacisk na to by wyglądać modnie i młodzieżowo – im bardziej ekstrawagancko, tym ciekawiej. Gustowne, wdzięczne i niezwykle kobiece suknie sięgające do ziemi obecnie odchodzą w zapomnienie. Młodzi coraz częściej sięgają po kreacje niestandardowe, odbiegające od tradycyjnych form. I tak na przykład długość sukienek jest skracana do wersji „mini”, stylizacje są z roku na rok coraz odważniejsze i wyrazistsze, czasami nawet przybierają postać rockową.
Najczęściej wybierane są sukienki typu „bombka”, „mini”, „tulipan”, lub luźne kreacje nieprzylegające do ciała, aczkolwiek wzbogacone np. paskiem, żeby nie było nudno i bez wyrazu.
Kolory są przeróżne, nie ma zasady: jasne, ciemne, jaskrawe, stonowane itd. Aczkolwiek nie sposób nie zauważyć, że prym wśród wszystkich barw wiedzie w tym przypadku czerń i słynna „mała czarna”. Być może jest to wynik tego, iż czarny kolor jest dosyć bezpiecznym rozwiązaniem jeśli nasza figura pozostawia wiele do życzenia lub drobne mankamenty sylwetki nie pozwalają nam czuć się komfortowo w żywych kolorach i wymyślnych fasonach. A może po prostu w niektórych tkwi jeszcze pragnienie bycia „wytworną damą” i stąd taki wybór? Każda odpowiedź mogłaby być tą właściwą, bo w końcu o gustach się nie dyskutuje.